[07/11/2002]
źródło: PFCG
autor: Tamowicz P.
Zarobki menedżerów spółek publicznych okryte są na ogół mgiełką tajemnicy. Dopiero przy okazji spektakularnych krachów finansowych - dzięki dociekliwości dziennikarzy - akcjonariusze dowiadują się jak wielkie apanaże pobierało kierownictwo ich spółki. Jest jednak pewna klasa menedżerów, która bez względu na mody i koniunktury właściwie pojmuje i realizuje swoją misję - działanie w interesie akcjonariuszy. Ostatnio rada nadzorcza Cisco Systems Inc. - jednej z największych na świecie firm komputerowych - obniżyła prezesowi zarządu Johnowi Chambersowi wynagrodzenie za rok 2002 do kwoty 1USD (tak, to nie pomyłka - jednego dolara). W roku 2001 wynagrodzenie Chambersa wyniosło 268 tys USD, a rok wcześniej 323 tysiące. Bynajmniej nie jest to jednak forma kary za słabsze wyniki Cisco - o obniżenie wynagrodzenia zwrócił się sam Chambers solidarnie biorąc także na swoje barki ciężar restrukturyzacji spółki.
Na zakończonym niedawno walnym zgromadzeniu akcjonariuszy spółki Pepees dokonano drastycznej redukcji wynagrodzenia przewodniczącego rady nadzorczej. Ma on obecnie otrzymywać za udział w posiedzeniu zaledwie 100 zł a nie jak poprzednio 11,5-krotność przeciętnego wynagrodzenia w przedsiębiorstwach (czyli ok. 20 tys. zł). Obniżka mile zaskoczyła drobnych akcjonariuszy (którzy głosowali za przyjęciem stosownej uchwały). Skarb państwa, któremu ostatnio bardzo na sercu leży sprawa nadzoru korporacyjnego w spółkach państwowych ku zdumieniu wszystkich zagłosował przeciw.
Czyżby Pepees szedł śladem Cisco? Może są w Polsce inni menedżerowie, którzy swoją misję rozumieją podobnie jak John Chambers?